Był poniedziałek rano. Jak wielu ludzi na naszym etapie
życia szliśmy na zajęcia. Traf chciał, że prawie w to samo miejsce. Padał
śnieg. Nie przejmując się zbytnio tym faktem rzucaliśmy się śnieżkami i
interpretowaliśmy magiczne kształty nagich gałęzi drzew.
- Jak się czujesz? – spytałam nagle czując jak powoli
przemakają mi buty.
- W porządku, a Ty? – odpowiedział radośnie.
- Nie o to pytam. Pytam o niebieskie niebo.
- Aaa... żółto. A Ty? Może biało? – krzyknął rzucając mnie w
śnieg
***
Już grudzień, a śniegu brak.
Może magia słów pomoże...



